modlitwa sluchanie

Jezus tak wołał: „Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. A jeżeli ktoś posłyszy słowa moje, ale ich nie zachowa, to Ja go nie sądzę. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale by świat zbawić. Kto gardzi Mną i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które powiedziałem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym. Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ten, który Mnie posłał, Ojciec, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić. A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział” (J 12, 44-50).

* * *
Jezus cały żyje tym, co słyszy mówi do Niego Ojciec: "To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział”. To znaczy, że całym sobą słucha Ojca. Wiemy, że przestrzenią naszego wsłuchania się w Boga jest modlitwa. To na niej słyszymy Boga. Niekoniecznie jako zewnętrzny głos rozbrzmiewający w naszej głowie, ale zazwyczaj jako delikatne powiewy Ducha Świętego, natchnienia, które sprawiają, że bardziej Boga, ludzi i samych siebie kochamy, że jest w nas więcej także wiary i nadziei. Czasem jest to doświadczenie samej ciszy, a czasem rozproszeń, z którymi przychodzi nam walczyć. Zdarza się, że zniechęcamy się modlitwą i porzucamy ją, gdyż nie spełnia naszych oczekiwań, gdyż nie mamy namacalnego doświadczenia "dotknięcia Boga". Warto przywołać postać św. Jana Chrzciciela, który tylko raz spotkał Jezusa. W czasie chrztu nad rzeką Jordan. Potem już Go nie widział. Ale całe jego życie było umniejszaniem siebie po to, by Jezus mógł wzrastać. I tak właśnie jest na modlitwie. Mamy na niej się umniejszać. Ma obumierać w nas nasze fałszywe ja, które chce cudów i znaków i które gardzi łagodnym, może nawet niezauważalnym powiewem Ducha Świętego. Które gardzi ciszą, pustką, nienasyceniem. Nie chodzi o to, byśmy wiele działali i robili. Chodzi o to, byśmy wiele kochali, wiele się umniejszali. Można służyć Bogu tak, by samemu wzrastać. Nie o to chodzi. Sam Jezus obumrze na krzyżu, by pozwolić, aby Bóg Ojciec objawił moc swej miłości - by wskrzesił Go do życia. To samo będzie dokonywać się w nas. Potrzeba jedynie naszego zaufania do Boga, naszego zasłuchania w Niego tak, jak czynił to sam Jezus.

+AMGD by Dariusz Michalski SJ. 2021
Wykonanie: Solmedia.pl

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem