skupienie cisza modlitwa

Jezus powiedział do Nikodema: Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu (J 3, 16-21).

* * *

Święta Teresa z Avila w początkowym okresie swego życia zakonnego doświadczała wewnętrznego rozdarcia:

W 19. rozdziale Księgi życia opowiada, że po pierwszym gorliwym okresie zarzuciła praktykę modlitwy wewnętrznej na ponad rok. Aż do czasu, gdy - szczęśliwie dla nas - spotkała pewnego domini­kanina, który naprowadził ją na dobrą ścieżkę. Teresa żyła w tym czasie w klasztorze Wcielenia w Avila. Była pełna dobrej woli. Chciała oddać się Panu i praktykować modlitwę kontemplacyjną. Ale nie była jeszcze świętą, nic podobnego! Najtrudniej przycho­dziło jej zerwać z przyzwyczajeniem chodzenia do rozmównicy, choć czuła już, że Jezus tego od niej wymaga. Z natury wesoła, miła, ciekawa świata, znaj­dowała dużą przyjemność w kontaktach ze śmietanką towarzyską Avila, która zwyczajowo spotykała się w rozmównicy klasztoru. Teresa nie robiła nic złego, a jednak Jezus wzywał ją do czegoś innego. Modlitwa wewnętrzna stała się więc dla niej prawdziwą udręką. Stawała przed Panem świadoma swojej niewierności, a nie miała jeszcze sił wszystkiego dla Niego opuścić. I to strapienie, jak mówiliśmy, doprowadziło ją do zaprzestania modlitwy: „Jestem niegodna stawać przed Panem, a jednocześnie nie czuję się zdolna oddać Mu wszystkiego. To tak jakbym z Niego kpiła, lepiej przerwać modlitwę wewnętrzną..."

Teresa nazwała to pokusą „fałszywej pokory". Faktycznie porzuciła kontemplację, ale w samą porę przyjechał spowiednik, który wytłumaczył jej, że czyniąc tak, traci tym samym jakąkolwiek szansę poprawy w przyszłości. Należało - przeciwnie do tego, jak postąpiła - wytrwać, gdyż dzięki wytrwało­ści otrzyma, gdy nadejdzie odpowiednia chwila, łaskę całkowitego nawrócenia i pełnego daru z siebie.

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy, że Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne. Bóg nie chce nas potępiać. W naszych przeciwnościach spieszy nam z łaską umocnienia. Potrzebuje jednak wysiłku naszej woli, mobilizacji naszej wewnętrznej wolności, by opowiedzieć się po stronie życia, zmartwychwstania, po stronie cierpliwości i wytrwałości w dobrym, wytrwałości w modlitwie. Każdy z nas ma do stoczenia swoje wewnętrzne walki. Obyśmy chcieli w nie się angażować i wygrywać z Bożą pomocą!

Cytat pochodzi z książki Jacque’a Philippa, Czas dla Boga

+AMGD by Dariusz Michalski SJ. 2021
Wykonanie: Solmedia.pl

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem