Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie! Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata. Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki (1 J 2, 15-17).

W zeszłym stuleciu ludzie zabili ok. 100 mln. ludzi - swoich braci i sióstr. Można sobie postawić pytanie: czy ja mam z tym coś wspólnego? Przecież mnie tam nie było, przecież nikogo nie zabiłem, nawet nie zraniłem. W jednej z piosenek usłyszałem kiedyś słowa o zabijaniu, które może się dziać za pomocą słów. Uświadamiam sobie, że kiedykolwiek czuję gniew, złość, nienawiść, kiedy odrzucam drugiego człowieka to tak, jakbym go zabijał. Drugi człowiek przestaje być moim bratem, siostrą, a staje się wrogiem, konkurentem, kimś kto mi zagraża, kto czyha na mnie, kto na pewno ma złą wolę względem mnie.

Pojutrze są Święta Bożego Narodzenia. Tak, to prawda. Dziś jest 23 grudnia. Jutro jest Wigilia Bożego Narodzenia. Prezenty, wspólna wieczerza, kolędy, życzenia, po prostu świąteczny nastrój. A dziś? A co jest dziś? Zwykły zabiegany dzień przed Świętami, na zasadzie: żeby jeszcze tylko zdążyć? A może święta są przez cały rok? Bo jaki sens ma celebrowanie Bożego Narodzenia jeśli Bóg nie rodzi się w nas codziennie? Jeśli codziennie nie odkrywamy go w sobie, w bliźnich, w świecie wokół siebie? Jak łatwo jest skupić się na “jutro” zapominając o “dziś”. Jak łatwo jest przeoczyć to, co jest tu i teraz, dzisiaj.

To my sami decydujemy o tym, co ma kierować naszym życiem. Jest w nas bardzo dużo różnorodnych impulsów czyli gwałtownych i narzucających się myśli, którym towarzyszą silne emocje. Jeśli będziemy się im poddawać w sposób automatyczny i nieuświadomiony wtedy trudno nam liczyć na jakąkolwiek stałość w naszym życiu. Co więcej w takiej sytuacji możemy zapomnieć o pokoju wewnętrznym. Warto przeprowadzić prosty eksperyment. Otóż kiedy pojawią się w nas gwałtowne impulsy np. pragnienie zapalenia papierosa, obejrzenia filmu, zaspokojenia w sferze seksualnej, zjedzenia czegoś słodkiego itd. spróbujmy odroczyć ten impuls na dłuższą chwilę. Spróbujmy w tym wytrwać do chwili, aż on ustąpi. Kiedy już tak się stanie wtedy zastanówmy się na trzeźwo co było lepsze: ulec impulsowi czy też odczekać i poczekać, aż przeminie chęć podążenia za nim.

W żadnym wypadku nie namawiam do absolutnego ascetyzmu! Nie! Wiele z tych impulsów niesie w sobie jakąś prawdę. Ale prawda, która nas wyzwala przychodzi do nas w doświadczeniu pokoju. Natomiast wraz z pojawiającymi się impulsami pojawia się w nas bardzo wiele niepokoju i napięcia. Są to ważne znaki, które wskazują na to, że impulsy, których doświadczamy rodzą się raczej w sferze naszego fałszywego „ja” niż „ja” prawdziwego. To rozróżnienie jest niezwykle istotne.

W dniu 10 grudnia 2008 r ONZ będzie obchodzić 60-tą rocznicę Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Przy tej okazji radykalne grupy pro-aborcyjne mają zamiar zgłosić Zgromadzeniu Generalnemu ONZ petycję w sprawie
powszechnego prawa do aborcji.

Największe, najbogatsze i najbardziej wpływowe grupy pro-aborcyjne planują atak na nienarodzone dzieci już przed Zgromadzeniem Generalnym.

Thomas Merton, Modlitwa kontemplacyjna

Czystość serca

Według nauki ojców monastycznych każda modlitwa, czytanie, medytacja i wszystkie czynności życia monastycznego są skierowane, nastawione na czystość serca, na bezwarunkowe i całkowicie pokorne poddanie się Bogu oraz całkowitą akceptację nas samych i naszej sytuacji jako wyrazu Jego woli. Oznacza to wyrzeczenie się wszystkich kłamliwych wyobrażeń o sobie, przesadnych ocen swoich zdolności, po to, aby być posłusznym woli Bożej, która przychodzi do nas w trudnych wymaganiach stawianych nam przez życie w jego surowej prawdzie.

Thomas Merton, Modlitwa kontemplacyjna

Czystość serca
Według nauki ojców monastycznych każda modlitwa, czytanie, medytacja i wszystkie czynności życia monastycznego są skierowane, nastawione na czystość serca, na bezwarunkowe i całkowicie pokorne poddanie się Bogu oraz całkowitą akceptację nas samych i naszej sytuacji jako wyrazu Jego woli. Oznacza to wyrzeczenie się wszystkich kłamliwych wyobrażeń o sobie, przesadnych ocen swoich zdolności, po to, aby być posłusznym woli Bożej, która przychodzi do nas w trudnych wymaganiach stawianych nam przez życie w jego surowej prawdzie.

+AMGD by Dariusz Michalski SJ. 2022
Wykonanie: Solmedia.pl

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem