Bóg na początku stworzył człowieka
i zostawił go własnej mocy rozstrzygania.

Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania: a dochować wierności jest Jego upodobaniem.


Położył przed tobą ogień i wodę,
co zechcesz, po to wyciągniesz rękę.

Przed ludźmi życie i śmierć,
co ci się podoba, to będzie ci dane.
Mdr 15, 14-17

 

Cały dzień czekałem na Ciebie, a cała moja psychika wydzielała truciznę nie powściągniętej aktywności. Czekałem na Twoje milczenie i Twój pokój, aby je opatrzyły i oczyściły, o Panie mój.

Uzdrowisz mi duszę , kiedy Ci się spodoba, bo zaufałem Tobie.

Nie będę więcej ranić się myślami i pytaniami, które otoczyły mnie jak ciernie: tej pokuty nie żądasz ode mnie .

Wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: Ten prawdziwie jest prorokiem. Inni mówili: To jest Mesjasz. Ale - mówili drudzy - czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem? I powstało w tłumie rozdwojenie z Jego powodu. Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie odważył się podnieść na Niego ręki. Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: Czemuście Go nie pojmali? Strażnicy odpowiedzieli: Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia. Odpowiedzieli im faryzeusze: Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty. Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha, i zbada, co czyni? Odpowiedzieli mu: Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei. I rozeszli się - każdy do swego domu. (J 7,40-53)

O co chodzi w chrześcijaństwie? Do czego mnie zaprasza Bóg na drodze wiary? Co mam osiągnąć, do czego dojść? Kiedy przypatruję się świętym w Kościele, to okazuje się, że wcale nie dochodzili oni, przynajmniej nie wszyscy, do wielkich osiągnięć na miarę świata. Nie tworzyli wielkich dzieł zewnętrznie, ale... wewnętrznie, w sobie. Św. Tereska z Lisieux została patronką misji, choć nigdy na misje nie wyjechała. Święty Dobry Łotry niewiele dobrego zdziałał, nie doszedł do żadnych wielkich spraw, a jednak sam został wprowadzony do nieba przez Jezusa jako pierwszy święty. Przykładów można by mnożyć wiele.

Czas Wielkiego Postu to świetna okazja, żeby się zastanowić nad najważniejszymi pytaniami: Kim jestem? Co ja tu w ogóle robię? Jaki sens ma moje życie?

Lubię bardzo  tę opowiastkę o dwóch ludziach. Jeden z nich pytał o drogę drugiego stojąc na rozstaju:
- Przepraszam, czy może mi Pan powiedzieć którą drogą mam pójść.
- Tak, owszem, ale proszę mi powiedzieć dokąd Pan zdąża.
- Nie wiem - odparł pierwszy.
- W takim razie obawiam się, że nie mogę Panu pomóc skoro nie wie Pan dokąd zmierza.

Początkowo Bóg był dla mnie kimś w rodzaju obserwatora, sędziego, który śledzi uważnie wszystkie moje potknięcia, by, gdy umrę, zadecydować, czy zasłużyłem na niebo, czy na piekło. Wszędzie Go było pełno – trochę jak prezydenta; potrafiłem go rozpoznać na obrazku, ale tak naprawdę w ogóle go nie znałem.


Później, kiedy dostrzegłem w sobie jakąś wyższą moc, życie wydało mi się jazdą na rowerze, tandemie, na którym miejsce z tyłu zajmował Bóg, pomagając mi pedałować.
Nie pamiętam dokładnie, kiedy Bóg zaproponował, żebyśmy zamienili się miejscami. Wiem tylko, że od tamtego czasu moje życie się zmieniło, nabrało nowego wymiaru, stało się bardziej ekscytujące.
Kiedy ja prowadziłem rower, ja wybierałem drogę. Znałem ją dobrze – była nudnawa, ale przynajmniej bez przykrych niespodzianek. Wiodła zawsze najkrótszą trasą między dwoma punktami!

+AMGD by Dariusz Michalski SJ. 2022
Wykonanie: Solmedia.pl

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem