CUD NARODZIN

Noszę cię w sobie już 9 miesięcy
Już 9 miesięcy karmię cię swoim ciałem
I poję swoją krwią
Ty rośniesz, a ja się kurczę
Rozwijasz się, a ja marnieję
Już 9 miesięcy żyjemy w doskonałej symbiozie
Staliśmy się nierozłączni

Nie staram się z tobą walczyć
Czekam raczej na cud narodzin
Nawet jeśli poród będzie długi i bolesny
Bo to ty umrzesz
A ja się narodzę

Aleksandra Groś
* * *
Oddział Onkologii i Radioterapii
Akademii Medycznej w Gdańsku
01.06.2009
Dzień Dziecka


Każdemu z nas zdarzają się trudniejsze chwile w życiu. Chwile, gdy nie jesteśmy usatysfakcjonowanii swoimi osiągnięciami, kiedy czujemy posuchę, gdy wydaje nam się, że Bóg jest odległy i o nas zapomniał, a wszyscy inni wokół nie zwracają na nas uwagi, tak jak wcześniej. W takim stanie strapienia lub nocy duchowej często zwracamy uwagę przede wszystkim na to, jak się czujemy, co przeżywamy. Sam stan posuchy, odczucia wyschnięcia wewnętrznego źródła nie jest samo w sobie ani dobre, ani złe. Zwykliśmy jednak kojarzyć ten stan z czymś przykrym. Nasze emocje nie ogrzewają nas, panuje szarzyzna, obcość, nieciekawość, nuda, zwątpienie. Nie wiadomo co robić, żeby przywrócić poprzedni stan euforii, zadowolenia, satysfakcji i podniecenia.

Robię ją regularnie. Albo codziennie, albo co kilka dni. Taki już jestem. Pewnie perfekcjonista powiedzą ludzie z boku i przyznam im rację :-) A więc przyzwyczaiłem się do robienia list spraw do załatwienia. Jakoś tak wieczorem, gdy spojrzę na wykreślone sprawy czuję się spokojniejszy, może nawet trochę zadowolony z siebie, a może jeszcze niespokojny, że tyle spraw na tej liście pozostało. Próbuję jakoś ogarnąć swoją rzeczywistość. Jestem facetem. Podchodzę do życia po męsku – zadaniowo. Lubię się wykazywać, czuć satysfakcję, że komuś pomogłem, coś zrobiłem, coś załatwiłem.

W duchowości nie ma neutralności

Zarówno duch dobry i jak i zły podsuwają mi swoje myśli i zachęty. Próbują mnie nakłonić do pójścia za sobą. Jednakże same ich podszepty, które można nazwać poruszeniami duchowymi nie prowadzą mnie automatycznie do działania, do pójścia za nimi. Aby, któryś z duchów mógł we mnie przeprowadzić to, do czego mnie nakłania potrzebuje mojej zgody. Potrzebuje mojej decyzji, mojego opowiedzenia się po jego stronie – albo po stronie zła, albo po stronie dobra. Duchy próbują nakłonić mnie do jakiegoś działania lub zaniechania podjętego już działania, próbują wpłynąć na moją decyzję, ale nie mogą jej za mnie podjąć. To ja jestem człowiekiem wolnym i zdolnym do opowiedzenia się po którejś ze strony. Jestem wolny i zdolny by wybrać.

Cały czas uczę się od Ignacego jego otwartości na to, co go spotykało. Ktoś powiedział, że w życiu chrześcijanina nie ma niesprzyjających okoliczności, że każda tzw. „zła sytuacja” jest okazją do wypełniania woli Bożej, a to wymaga oczyszczania serca. Geniusz Ignacego polega właśnie na tym, że każda sytuacja, która na pozór wydaje się być niesprzyjająca i krzyżująca moje plany życiowe może stać się dla mnie początkiem nawrócenia czyli głębokiego spotkania z Tobą, mój Boże. Mieć tę odwagę, którą miał Ignacy i uznać, że choroba, wypadek, nieszczęście, nieporozumienie, cokolwiek co wywołuje w nas bunt i niezgodę jest Twoim językiem, Boże, przez który prosisz o zmianę mojego myślenia, nastawienia, o otwarcie oczu, uszu, o popatrzenie na świat, na siebie, na innych Twoimi oczami.

Znam twoją nędzę, twoje walki, utrapienia twojej duszy,
słabości twego ciała. Znam także twoją tchórzliwość, twoje grzechy,
a mimo to mówię do ciebie:
"Daj mi serce twoje i kochaj Mnie takim, jakim jesteś".

Jeślibyś miał czekać, aż aniołem się staniesz,
aby wtedy dopiero oddać miłości, to nigdy Mnie nie będziesz kochał.

+AMGD by Dariusz Michalski SJ. 2023
Wykonanie: Solmedia.pl

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem