Rozwój dobra w naszym życiu nie polega tylko na ciągłym uczeniu się czegoś nowego, zdobywaniu nowej wiedzy i umiejętności. To jeszcze nie wszystko. Kolejny krok i z pewnością o wiele trudniejszy to wyzbywanie się stereotypów, ocen i tych nawyków, które nie pozwalają nam poznać prawdy i sprawiają, że nie możemy urzeczywistnić dobra, które Bóg w nas złożył.

Na postać Ojca Piotra Rostworowskiego natrafiłem "przypadkowo". Jeden z moich współbraci mówił kazanie. Poruszył mnie bardzo cytat, którego użył, a który okazał się być kilkoma zaledwie słowami Ojca Piotra, ale jakże głębokimi i niosącymi wielki sens w znaczeniu chrześcijańskim. Pozwólcie, że podzielę się tym cytatem:

(...) jesteśmy skłonni myśleć, że to właśnie my czynimy wybór wyjścia do Pana, że to my decydujemy się na prawdziwe życie modlitwy, odprawienie dobrych rekolekcji, pójście za głosem powołania zakonnego — aż po bycie praktykującymi chrześcijanami. Jest to w jakimś sensie oczywiście prawdą; Bóg nigdy nie zmusza nas, byśmy szli za Nim. Zaprasza i czeka na naszą wolną odpowiedź. Ważne jest jednak to, że inicjatywa zawsze wychodzi od Niego. Nie można modlić się, być wierzącym, jeśli Pan nie przyciągnie nas do siebie i nie da nam łaski pomocnej do wolnej odpowiedzi na Jego wezwanie.

Bernadetta Soubirous, której objawiała się Matka Boża w Lourdes w 1858 r., wstąpiła do nowicjatu sióstr w Nevers, w 1866 r, i pozostała tam aż do swojej śmierci. Zmarła 16 kwietnia 1879 roku. Od tego czasu mamy do czynienia ze spektakularnym, ciągle trwającym cudem, a mianowicie ciało św. Bernadetty, wbrew wszelkim prawom natury, w ogóle nie ulega procesowi rozkładu zarówno zewnętrznego jak i wewnętrznego, do dnia dzisiejszego zachowując zadziwiającą świeżość i piękno... Pielgrzymi, przybywający do kaplicy klasztoru Saint-Gildard w Nevers, widzą ciało św. Bernadetty Soubirous ubrane w strój zakonny. Sprawia wrażenie, że śpi. Twarz jest lekko przechylona na lewą stronę, dookoła złożonych rąk owinięty jest różaniec.

Zły duch dysponuje całym asortymentem różnych sztuczek, którymi próbuje nas odwieść od dobra. Generalnie działa na zasadzie ukazywania czegoś złego jako czegoś dobrego. Tak też jest ze sztuczką szukania czegoś więcej, czegoś najlepszego. Często jesteśmy kuszeni pod pozorem dobra, żeby nie zajmować się rzeczami zwyczajnymi, prostymi. Trzeba naprawdę działać! Trzeba naprawdę czynić coś wielkiego!!! Współczesny świat bardzo podtrzymuje taką wizję życia: jeśli praca to tylko na najwyższym stanowisku, jeśli wakacje to tylko za granicą, jeśli miłość to tylko z upojnym zakochaniem się, jeśli doświadczenie duchowe, to takie, które naładuje mnie na maksa energią itd. Generalnie jesteśmy wpychani w model życia na wysokim „c” tak, jakby nie istniały inne dźwięki, jakby nie było basów.

Jakże często w zagonieniu, bez większej refleksji, jak gdyby wierząc, że samo wypowiedzenie słów zapewni jakiś cudowny efekt. Jakże często w takiej właśnie postawie odmawiamy litanie i inne modlitwy. A przecież każda modlitwa jest rozmową z Bogiem. Jak byśmy sami poczuli się, gdyby w czasie spotkania z nami jakaś osoba zaczęła bez zwracania uwagi na nas wymawiać wyuczone formułki? Owszem, czasem zdarzy się, że albo ten ktoś, albo my sami, kiedy nie wiemy co powiedzieć odwołujemy się do sprawdzonych, gotowych powiedzeń. To już pół biedy. Ale jednak często zamieniamy rozmowę i spotkanie w magiczny rytuał. A Bóg chce, żebyśmy nie traktowali go magicznie. Nie chce także, abyśmy traktowali Go wyłącznie z szacunkiem, ale przede wszystkim ze szczerością. Niech to nasze pochylenie nad nabożeństwem majowym pomoże nam, aby ta stara modlitwa Kościoła ożywiła nasze serca w miłości do Boga i do naszej Matki. Matki danej nam przez samego Chrystusa.

+AMGD by Dariusz Michalski SJ. 2022
Wykonanie: Solmedia.pl

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem