Nie umiem nic odpowiedzieć na to, co się wydarzyło. W dzisiejszej jutrzni modliłem się jeszcze przed wypadkiem czytając słowa z listu do Rzymian. Niech one niosą pociechę i pozwalają nam przetrwać ten trudny czas:

Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi (Rz 14, 7-9).

Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci na wieki wieków. Amen.