siewca

Gdy zebrał się wielki tłum i z miast przychodzili do Niego, rzekł w przypowieściach: Siewca wyszedł siać ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki powietrzne wydziobały je. Inne padło na skałę i gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. Inne znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i zagłuszyły je. Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy wzrosło, wydało plon stokrotny. Przy tych słowach wołał: Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha! Wtedy pytali Go Jego uczniowie, co oznacza ta przypowieść. On rzekł: Wam dano poznać tajemnice królestwa Bożego, innym zaś w przypowieściach, aby patrząc nie widzieli i słuchając nie rozumieli. Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo Boże. Tymi na drodze są ci, którzy słuchają słowa; potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni. Na skałę pada u tych, którzy, gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a chwili pokusy odstępują. To, co padło między ciernie, oznacza tych, którzy słuchają słowa, lecz potem odchodzą i przez troski, bogactwa i przyjemności życia bywają zagłuszeni i nie wydają owocu. W końcu ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc przez swą wytrwałość (Łk 8,4-15).

* * *

Dzisiejszą przypowieść można zatytułować: „Marnotrawny siewca". Widzimy w niej kogoś, kto nie obawia się rzucać ziarna w różne miejsca. I de facto większość zasiewu nie przynosi plonu. Nazwijmy rzecz po imieniu – to obraz niepowodzenia, porażki... Widzimy Słowo-Ziarno, które zna porażkę. Ileż to razy Jezus-Słowo przegrywał w naszym życiu z różnego rodzaju bożkami. Ponosił porażkę, bo nie byliśmy zainteresowani tym, co miał nam do powiedzenia. Jezus bardzo dobrze zna smak porażki.

Popatrzmy na siebie. Często idąc za Słowem-Jezusem chcielibyśmy odnosić same sukcesy. Decydując się na pójście za Mistrzem myślimy bardziej o drodze w górę niż o spadającej w dół. Chcielibyśmy, aby nasze potrzeby i pragnienia były zaspokojone. Chcielibyśmy być szanowani i chwaleni. Rzadko kiedy zgadzamy się na autentyczną drogę naśladowania Jezusa, która jak wskazuje św. Ignacy wiedzie przez ubóstwo, obelgi i pokorę.

A nawet kiedy myślimy o drodze, którą przeszedł przed nami Jezus rzadko kiedy myślimy o tym, dokąd ta droga ma nas doprowadzić. Zupełnie tak, jak św. Piotr pod Cezareą Filipową widzimy tylko to, co może nam sprawić przykrość, rozczarowanie, doprowadzić do śmierci naszego fałszywego ja. Nie dostrzegamy już nowego życia – naszego prawdziwego ja, które jest zaproszone do życia ze Zmartwychwstałym Jezusem.

Prawo porażki, prawo krzyża, prawo obumierania odnosi się tak samo do Jezusa jak i do każdego ucznia Jezusa. Dostrzegali to już pierwsi chrześcijanie, którzy doświadczali prześladowań i odnajdywali w nich drogę, którą przeszedł przed nimi sam Jezus.

Słowo, które dziś słyszymy, a które mówi o konieczności obumarcia naszemu egoizmowi, naszemu fałszywemu ja może nas przerazić i pozostawić wyłącznie na poziomie lęku i smutku. „A myśmy się spodziewali..." powiedzą z rezygnacją dwaj uczniowie w drodze do Emaus idąc krok w krok ze Zmartwychwstałym Jezusem, którego w ogóle nie rozpoznają. Możemy być tak blisko Jezusa i Go nie usłyszeć. Dzieje się tak wtedy, gdy słuchamy po ludzku. Owszem słyszymy słowa Jezusa, ale umierają one w nas z powodu naszego braku uległości, pokory czy zaufania. Iluż jest ludzi na świecie, którzy przestraszyli się nauczania Jezusa. Usłyszeli je, ale nie przyjęli, bo zabrakło mi zaufania i uległości.

Podobnie jest z nami, osobami wierzącymi – nieustannie gubimy moc Słowa-Jezusa, bo słuchamy Go bez wewnętrznej pokory. Jak Piotr pod Cezareą Filipową. Albo jak uczniowie w drodze do Emaus. Dobra Nowina o Słowie jest taka, że Jezus nigdy się nie zniechęca naszym oporem, naszą pychą. Jeśli dziś ziarno nie trafi na podatną glebę serca w nas Jezus wyjdzie ponownie. Nie boi się przegranej, bo liczy na to, że pewnego dnia Jego ziarno zostanie przyjęte z pokorą. A może już tak się stało w tych rekolekcjach? A może jest to znak dla nas w jaki sposób mamy iść do naszych braci i sióstr głosząc im Jezusa, który nie zniechęca się w miłości do każdego człowieka. Może Jezus potrzebuje Ciebie, abyś był siewcą Jego miłości poprzez cierpliwość, wytrwałość, zgodę na odmowę czyli zgodę na porażkę. Może Jezus potrzebuje Ciebie, abyś po prostu codziennie zaczynał od nowa pozostawiając Jemu pomyślność rzuconego ziarna: dobrego słowa, gestu. Może po prostu masz je w sobie przyjmować i siać każdego dnia zgadzając się, aby On sam zatroszczył się o całą resztę.

Cytat

Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąd.

Jan Paweł II, Tryptyk Rzymski

Artykuł na email

emailChcesz otrzymywać powiadomienie o każdym nowym artykule? Wystarczy, że założysz konto!

Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?

Gościmy

Odwiedza nas 249 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem