nawrocenie


Najmilsi: O co prosić będziemy, otrzymamy od Niego, ponieważ zachowujemy Jego przykazania i czynimy to, co się Jemu podoba (1 J 3,22).

Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie. obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu (Mt 4, 23).

* * *

Przyjeżdżamy na rekolekcje z wieloma oczekiwaniami. Czasami bardzo wielkimi. Chcemy, aby zmieniło się nasze życie. Może liczymy na to, że poświęcając odpowiednio dużo czasu na modlitwę uda nam się przekonać Boga do tego, aby pomógł nam znaleźć pracę, odzyskać zdrowie czy naprawić nadszarpnięte relacje. Za tymi oczekiwaniami kryje się nasze myślenie: zapewne Bóg z powodu moich grzechów i nieprawości gniewa się na mnie. Dlatego muszę pozyskać Jego przychylność. Muszę Go jakoś zmienić. Np. przez długą i intensywną modlitwę.

Gdy tak myślimy nie zauważamy najważniejszego. Bóg nie potrzebuje się zmieniać. Jest zawsze miłością – niezależnie od tego, czy grzeszymy czy nie. Zmiana ma się dokonać nie w Bogu a w nas. Modlitwa nie ma zmienić Boga lub drugiego człowieka, za którego się modlimy, ale ma zmienić nas samych.

Zmiana w Bogu nie jest potrzebna. Potrzebna jest zmiana we mnie. Mówi o tym dzisiejsza Ewangelia: Jezus wzywa do nawrócenia. Określa je greckie słowo „metanoia”, które składa się z dwóch słówek: „meta” - co znaczy „iść poza”, „iść wyżej niż” oraz „noia” pochodzi od nous i znaczy „świadomość”. Metanoia znaczy więc „iść dalej niż zwyczajny stan umysłu” albo „wyjść poza ja zorientowane na ego”, być „zorientowanym ku Bogu”, lub „urzeczywistnionym w Bogu”.

Ta zmiana dokonuje się właśnie na modlitwie, gdy przestajemy prosić Boga, aby się zmienił i pozwalamy Bogu, aby zmieniał nas samych. Pierwszą zmianą może być po prostu ufna prośba o to, co będzie dla mnie dobre. Bez uprzedniego zakładania, że dobre dla mnie będzie to czy tamto. Bo jeśli wierzę, że Bóg jest źródłem wszelkiego dobra: zdrowia, pokoju serca, dobrych relacji z innymi, wytrwałości w trudnościach, cierpliwości itd. to mogę powierzyć się Jemu wierząc, że On widzi całościowo, a ja tylko urywkowo.

Aby jednak móc tak prosić trzeba najpierw uwierzyć, że Bóg nie chce mi wyrządzić zła. Że pragnie mojego dobra. I że ono może czasem przyjść przez cierpienie, ból, zaskakujące wydarzenia, stratę, chorobę czy trudną relację. Wierzyć, że choć w danej chwili spada na mnie ból i cierpienie, to jednak ostatecznie ma ono doprowadzić mnie do przemiany mego serca. Z serca kamiennego – czyli skupionego na własnej wygodzie i komforcie, do serca z ciała – czułego, serdecznego, i żywego – zdolnego do tego, aby kochać Boga, bliźniego i siebie samego.

Panie, udziel nam odwagi, abyśmy prosili o to, co się Tobie podoba. Abyśmy umieli Ci zaufać, że to, czym nas obdarzysz ostatecznie będzie dla naszego dobra, zarówno w tych dniach tu na rekolekcjach jak i w naszej codzienności.

Cytat

Przeszkodzić nawet jednemu grzechowi, choćby za cenę wszystkich trudów i trosk tego życia, opłaca się wielce. Doskonalcie się z godziny na godzinę, cierpliwie, stanowczo, heroicznie. Czy ktoś wam mówi, że stać się dobrym to łatwe? Mówię wam: to najcięższa praca. Jednak Niebo jest zapłatą i warto wyczerpać się w tym wysiłku.

Św. Ignacy Loyola

Artykuł na email

emailChcesz otrzymywać powiadomienie o każdym nowym artykule? Wystarczy, że założysz konto!

Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?

Gościmy

Odwiedza nas 281 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem