Wśród słuchających Jezusa tłumów odezwały się głosy: Ten prawdziwie jest prorokiem. Inni mówili: To jest Mesjasz. Ale - mówili drudzy - czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem? I powstało w tłumie rozdwojenie z Jego powodu. Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie odważył się podnieść na Niego ręki. Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: Czemuście Go nie pojmali? Strażnicy odpowiedzieli: Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia. Odpowiedzieli im faryzeusze: Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty.

Pewnego dnia jeden z najsławniejszych profesorów uniwersytetu, kandydat do nagrody Nobla, dotarł nad brzeg jeziora. Poprosił przewoźnika, by go wziął do swej łodzi na przejażdżkę po jeziorze. Dobry człowiek zgodził się. Gdy byli już daleko od brzegu, profesor zaczął go wypytywać: Znasz historię? Nie! A więc jedna czwarta twego życia stracona. A czy znasz astronomię? Nie. A więc dwie czwarte twego życia poszły na marne. A może znasz filozofię? Nie. A więc trzy czwarte twego życia są stracone. Nagle niespodziewanie zaczęła szaleć okropna burza. Łódka na środku jeziora kołysała się jak łupinka orzecha. Przewoźnik przekrzykując ryk wiatru zapytał profesora: Umie pan pływać? Nie! - wykrzyczał profesor. A zatem – odparł przewoźnik - całe pana życie jest stracone!

Często wydaje nam się, że wiedza jest tym, co nas może uratować, pomóc nam żyć lepiej. I tak często się dzieje, ale... nie zawsze. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że uczeni w piśmie, znawcy prawa mojżeszowego, ludzie ogromnej wiedzy w ówczesnej społeczności żydowskiej kwestionują autorytet Jezusa i odrzucają Go jako oczekiwanego Mesjasza, gdyż wiedzą lepiej kim będzie Mesjasz, skąd będzie pochodził, co będzie czynił i co będzie mówił. Postać Jezusa nie zgadza się z ich oczekiwaniami, burzy ich świat, burzy ich wyobrażenia. A jednak wielu ludzi poszło za Jezusem, uznało, że rzeczywiście jest On Zbawicielem Świata dawno oczekiwanym Mesjaszem, tym, który w darze przynosi życie wieczne. Dlaczego ci ludzie umieli rozpoznać Jezusa jako Syna Bożego? Ich atutem była prostota. Umieli przyjąć Jezusa, gdyż bardziej uwierzyli temu, co widzieli i temu, co słyszeli niż obstawać przy swoich własnych nastawieniach i wyobrażeniach. Pozwolili, aby znaki, które Jezus czynił: uzdrawianie, wyrzucanie złych duchów oraz słowa nawoływania do miłości Boga, do miłości braterskiej oraz zdrowo rozumianej miłości samego siebie stały się silniejsze niż ich własne uprzedzenia czy nastawienia.

Każdy z nas nosi w sobie coś z faryzeusza. Trudno jest nam przyjąć orędzie Jezusa i Jego osobę tak zwyczajnie, tak prosto. Wszyscy mamy problem z właściwym obrazem Boga. Nasz obraz Boga ukształtował się w nas pod wpływem bardzo różnych doświadczeń z innymi ludźmi, a przede wszystkim z naszymi rodzicami. Trudno jest nam przyjąć, że Bóg może nas kochać bezinteresownie, całkowicie i za darmo, bo przecież od ludzi nie doznaliśmy takiej miłości. Każdy z nas musi stoczyć w sobie walkę duchową, walkę na płaszczyźnie wiary. Ścierają się w nas z jednej strony uprzedzenia wynikające ze zranień doznanych od ludzi a z drugiej pragnienie wejścia w głęboką relację miłości do Boga. Z jednej strony niepokój wynikający z bliskości, która jest ryzykowna, a z drugiej wielkie pragnienie zjednoczenia się z Bogiem w miłości, byciu dla innych, byciu kochanym i kochania bliźnich. Co w nas wygra? Zapewne to, co zostanie w nas  wzmocnione.

Trzeba nam codziennie przełamywać siebie, tak patrzeć na świat, ludzi, Boga i siebie by znajdywać dowody, że możliwe jest życie w miłości. Nie jest to łatwe, ale jest możliwe. Bez tej wiary w miłość w życiu nie możemy być szczęśliwi. Sami tego szczęścia nie możemy osiągnąć. Potrzebujemy Jezusa, który na krzyżu wyjednał nam u Boga-Ojca łaskę życia w miłości i dla miłości. Możemy tak żyć jeśli tego chcemy i jeśli w prostocie serca oprzemy swe życie na Jezusie wierząc, że prawdziwie jest Synem Bożym.

Cytat

Dzisiaj, w obliczu tak wielu oznak szarego nieba, musimy dostrzec światło nadziei i dać nadzieję samym sobie. Strzec stworzenia, każdego mężczyzny i kobiety, ze spojrzeniem czułości i miłości, to otworzyć perspektywę nadziei, to otworzyć promień światła pośród wielu chmur, to przynieść ciepło nadziei!

Inauguracyjna homilia Papieża Franciszka

Artykuł na email

emailChcesz otrzymywać powiadomienie o każdym nowym artykule? Wystarczy, że założysz konto!

Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?

Gościmy

Odwiedza nas 175 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem