jeziorko

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie! Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: Wstańcie, nie lękajcie się! Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie (Mt 17,1-9).

* * *

Zapewne nieraz słyszeliśmy, że Stwórca ma wobec każdego z nas tzw. Boży Plan Miłości. Co kryje się za tym tajemniczym określeniem?

Dzisiejsza Ewangelia przynosi nam obraz Jezusa i Jego trzech umiłowanych uczniów. Tak, jak Abraham w pierwszym czytaniu, tak uczniowie usłyszeli pewnego dnia wezwanie do tego, aby ruszyć. Aby zostawić to, co znane i bezpieczne na rzecz nieznanej drogi z nieznanym Bogiem. Na Górze Tabor okazało się, że faktycznie nie znają Jezusa. Są całkowicie zaskoczeni tym, kogo widzą – ten sam, a jednak zupełnie inny Jezus. Reagują po ludzku. Nie umieją poradzić sobie z nieznaną sytuacją i zaczynają mówić: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza". Mówią, ale Bóg zaprasza ich do zmiany postawy. Nie tyle do mówienia, co do słuchania. Głos z nieba podpowiada jak mogą naprawdę poznać Jezusa: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!".
Na zakończenie Jezus umacnia swoich uczniów zachęcając ich: „Wstańcie, nie lękajcie się!".

Bóg zapragnął stworzyć Ciebie i mnie, aby się dać poznać. Chce się objawić każdemu człowiekowi jako bezwarunkowa i nieodwołalna miłość. To właśnie stanowi sedno Bożego Planu Miłości. Aby ten plan mógł się wypełnić w Twoim życiu nie musisz być doskonały. Postawmy sobie pytanie: „Jak może się wypełnić w naszym życiu?".

Wydaje się, że poprzez trzy elementy, na które wskazuje dzisiejsze Słowo Boże. Pierwszym z nich jest wyjście jak Abraham lub uczniowie. Wyjście z tego, co każdemu z nas jest znane i co daje nam jakieś zabezpieczenie – często tylko pozorne, nietrwałe. Nie musimy nigdzie wyjeżdżać, ale możemy opuścić to, co jest tylko naszym ludzkim sposobem myślenia. Abraham miał 75 lat, gdy wyruszył ze swej ziemi rodzinnej w nieznanym kierunku. To symbol przebudzenia do pełni życia, które może się dokonać nawet w podeszłym wieku. Bóg powołuje nas do całkowitego zaufania Jemu i bycia prowadzonymi przez Niego do pełni życia. Zapytajmy się do czego Bóg chce nas poprowadzić w tym czasie Wielkiego Postu? Z czego wyprowadzić i do czego poprowadzić?

Drugim elementem jest zaproszenie do słuchania. To zaproszenie jest wpisane w naszą anatomię. Mamy tylko jedne usta, ale dwoje uszu! A więc Bóg zaprasza nas, abyśmy dwa razy więcej słuchali niż mówili! Czy umiesz wysłuchać Twoich bliskich? Czy umiesz usłyszeć samego siebie? Czy umiesz wysłuchać przypadkowych ludzi, których spotykasz? Czy umiesz dostrzec, że w tych osobach przychodzi do Ciebie sam Bóg? Czy umiesz posłuchać, co Bóg mówi do Ciebie przez Pismo Św.?

I wreszcie trzeci element. To zaproszenie do odrzucania lęku: „Wstań, nie lękaj się!". Na kartach Biblii pojawia się ono 365 razy. A więc starczy na każdy dzień roku. Lęk jest największym narzędziem działania złego ducha. Jest przeciwieństwem miłości. Lęk usuwa miłość. Ale też jest na odwrót. Miłość usuwa lęk. Czego lękasz się najbardziej? Powiedz o tym Bogu i poproś Go o miłość, która usunie Twój lęk.

Na koniec posłuchajcie pewnej bajki. Istniały kiedyś dwie bryły lodu. Powstały w czasie długiej zimy, w grocie utworzonej z pni, kamienic krzewów. Leżały naprzeciwko siebie z obojętnością. Ich stosunki cechowała oziębłość. Czasami jakieś "dzień dobry". Nic ponadto. Nie potrafiły "przełamać lodów". Każda bryła myślała o drugiej "Mogłaby chociaż wyjść mi naprzeciw". Bryły jednak nie mogą samodzielnie wędrować. Z tego też powodu nic się nie działo i każda bryła lodu zamykała się jeszcze bardziej w sobie.

W grocie mieszkał borsuk. Pewnego dnia stwierdził: "Szkoda, że musicie być tutaj. Jest wspaniały słoneczny dzień!" Dwie bryły lodu zatrzeszczały ponuro. Od maleńkości wiedziały, że słońce stanowi dla nich wielkie niebezpieczeństwo. Tym razem o dziwo, jedna z dwóch brył zapytała. "Jak wygląda słońce?".

"Jest cudowne... Jest życiem..." - odpowiedział borsuk. "Czy mógłbyś zrobić szparę w sklepieniu tej nory? Chciałabym zobaczyć słońce..." - wyznała bryła lodu. Borsuk nie kazał powtarzać tego dwa razy. Zrobił dziurę w gmatwaninie korzeni i ciepłe miłe światło słoneczne wdarło się do środka.

Po kilku miesiącach, w południe, gdy słońce rozgrzewało powietrze, jedna z brył poczuła, że trochę się topi i rozpuszczając się, zaczęła stawać się przejrzystym strumykiem wody. Czuła się inaczej, nie była już tą dawną bryłą lodową. Druga bryła również zrobiła to samo. Dzień po dniu, z dwóch brył lodu wypływały dwa strumyki wody, które kierowały się ku wejściu do groty. Po pewnym czasie połączyły się razem, tworząc przejrzyste jeziorko, w którym odbijało się niebo.
Dwie bryły lodu odczuwały jeszcze zimno, ale odkryły również kruchość i samotność oraz troskę i niepewność. Zdały sobie sprawę, że są podobnie zbudowane i że w rzeczywistości potrzebują jedna drugiej. Do strumyka przylatywały ptaki, aby napić się wody. Owady brzęczały wokół jeziorka, wiewiórka o długim, puszystym ogonie korzystała z kąpieli.
A dwie bryły lodu czuły się szczęśliwe, bo odnalazły serce (Dwie bryły lodu, Bruno Ferrero).

Bóg chce odnaleźć nasze serca, ale potrzebuje naszej decyzji o wyjściu z tego, co jest nam znane. Zaufania Jego słowu, usłyszenia Go oraz decyzji o odrzuceniu lęku, aby żyć pełnią życia. Amen

 

Cytat

Przemoc to siła, na którą nie ma zgody, zaś naprawdę silnym mężczyzną jest ten, który nie odwołuje się do przemocy.

Artykuł na email

emailChcesz otrzymywać powiadomienie o każdym nowym artykule? Wystarczy, że założysz konto!

Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?

Gościmy

Odwiedza nas 60 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem