„Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?”
Wygląda na to, że jesteśmy coraz bliżej możliwości pozyskania całego świata. Coraz więcej podróży, miejsc gdzie można dotrzeć. Praktycznie w przeciągu 24 godzin możemy znaleźć się w dowolnym miejscu na ziemi. Coraz więcej rzeczy, które możemy kupić – już nie tylko tych praktycznych, koniecznych do codziennego funkcjonowania, ale coraz częściej tych, które popularnie nazywamy gadżetami. Nie są nam konieczne potrzebne do funkcjonowania, można się bez nich obejść, a jednak tracimy co do tego pewność, gdy wchodzimy w ich posiadanie. „Inwazja pieniędzy na nasze myślenie unieważnia wszelką moralność” - przeczytałem ostatnio w pewnym tygodniku. Co za trafne stwierdzenie!

Coraz więcej możliwości komunikacji – można się dziś dodzwonić praktycznie w każde miejsce na świecie. Sam jestem pod wrażeniem możliwości kontaktowania się z moimi współbraćmi jezuitami, którzy pracują w indyjskiej dżungli. A wystarczy naciśnięcie kilku przycisków w mojej komórce. Gdy czasem wracam kolejką z miasta do domu, słyszę rozmowy przez komórki: „Gdzie jesteś?”. „Co robisz?”. „Zrobiłeś zakupy?”, „aha, nie, tak...”. Krótkie, zwięzłe, zazwyczaj niepełne zdania. Byle szybciej, no bo wiadomo, że za rozmowy się płaci. Ale czy płacimy tylko pieniędzmi? A może głównie naszą duszą i sercem, które coraz bardziej ubożeją, bo gdy zmęczeni wracamy do domu, to już nie stać nas na ludzki dialog - już nie komórkowy, ale pokojowy, domowy. Nie stać nas na zrozumienie co dziś wydarzyło się w życiu drugiej osoby i co to dla niej znaczy. Czy o takim życiu marzyliśmy wcześniej?

Świat z pewnością się zmniejszył, stał się globalną wioską, ale bądźmy szczerzy, otwórzmy oczy – jeszcze bardziej został przez nas podzielony. Ośmiometrowy mur z wieżyczkami obserwacyjnymi dzielący ludzi w Jerozolimie. Granica dwóch Korei, gdzie żołnierze stoją na przeciw siebie z gotowymi do strzału karabinami. A może trochę bliżej: granica Polsko-Białoruska i zasieki z drutu kolczastego. Znajomy, który to widział miał jednoznaczne skojarzenia z obozami.

A teraz wejdźmy w głąb siebie, choć na chwilkę. Spójrzmy w nasze serca: przy całej różnorodności charakterów, usposobień, różnic związanych z płcią, mentalnością, wychowaniem – w całej tej różnorodności, z której zdajemy sobie sprawę coraz lepiej dzięki nowoczesnej medycynie, psychologii, socjologii itd. - czy stajemy się sobie bliżsi, serdeczniejsi, bardziej wyrozumiali, otwarci na siebie, umiejący przyjmować bogactwo swej różnorodności, nie krytykując i raniąc siebie, ale chociażby próbując zrozumieć siebie nawzajem? Co się znajduje na granicy ludzko-ludzkiej – tu pomiędzy nami?

W miejscu, gdzie mieszkam, w podwarszawskiej miejscowości na ogrodzeniu prawie każdej posesji znajduje się tabliczka z nazwą i telefonem interwencyjnym firmy ochroniarskiej. Zupełnie tak, jakby właściciele posesji czekali na napad, na atak ze strony innych ludzi.
Nie mam gotowej recepty na to, żeby zmienić świat. Ale wiem, że chcę zacząć od siebie. Zrobię po prostu to, co podpowiada mi dzisiaj Jezus. Zapytam się samego siebie: Darku, cóż z tego, że cały świat zyskasz, jeśli poniesiesz szkodę na swej duszy, na swym człowieczeństwie? A potem zamilknę i pozwolę, żeby odpowiedzi poszukało moje serce.

 

Cytat

Miłość daje siłę, by postępować tak, jak należy. Nawet jeśli jest to bardzo trudne.

Richard Paul Evans, "Obiecaj mi"

Artykuł na email

emailChcesz otrzymywać powiadomienie o każdym nowym artykule? Wystarczy, że założysz konto!

Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?

Gościmy

Odwiedza nas 60 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem