Po sześciu dniach Jezus wziął ze sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich”.

Przemienienia są nam potrzebne na drodze wiary. Przemienieniem jest każde spotkanie z Bogiem, które dokonuje w nas zmiany, pozostawia ślad na sercu, zmienia sposób patrzenia na świat, na siebie, na Boga. Do tej pory uczniowie widzieli w Jezusie swego Mistrza i Nauczyciela. Nawet kiedy Piotr wyznaje, że Jezus jest Mesjaszem zaraz potem upomina swego Mistrza, by nie decydował się na haniebną śmierć na krzyżu. Z naszą wiarą jest bardzo różnie. Bóg wie, że jest słaba, dlatego przychodzi do nas, by ją odnawiać i ożywiać. Gdy jesteśmy otwarci na Jego przychodzenie, odsłanianie się przed nami, wtedy ma ono moc nas przemienić, zmienić.

Zwróćmy uwagę na słowa, które słyszą Piotr, Jakub i Jan, świadkowie przemienienia Jezusa. Bóg mówi do swego Syna: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. Są to słowa, które wypowiada Bóg-Ojciec do Jezusa. Ale przecież są to słowa, które Jezus objawia nam w czasie największego przemienienia, którego dokona na krzyżu. Sam przemieniony miłością Ojca złoży siebie samego za Ciebie i za mnie. Tam swoim męczeństwem zaświadczy: „Jesteś umiłowaną córką Boga! Jesteś umiłowanym synem Boga! Bóg o Tobie nie zapomniał, Bóg troszczy się o Ciebie. Popatrz na mnie, gdyby Bóg był obojętny względem Ciebie nie byłoby mnie na krzyżu!”.

Jezus najpierw sam musiał stoczyć w sobie walkę o obraz Boga, który w sobie nosił. Najpierw woła z krzyża: „Boże mój Boże, czemuś mnie opuścił?”. Ale jedne z Jego ostatnich słów to słowa ufności i powierzenia się: „Ojcze, w Twe ręce powierzam ducha mego!”. Są to słowa syna do Ojca. Jezus w ten sposób zaświadcza, że nie wierzy w Boga, który mógłby Go zostawić samotnego i cierpiącego na krzyżu. Czyż istnieje Bóg, który mógłby zostawić swego umiłowanego Syna na krzyżu? Jezus wypowiadając słowa powierzenia, składając swego ducha w rękach Ojca wyznaje swoją wiarę w Boga-Dobrego Ojca, który nie porzuca go na krzyżu. Nie porzuca nikogo z nas. Mamy prawo wątpić w Bożą miłość. Ale mamy również obowiązek konfrontowania jej ze świadectwem życia Kogoś, kto żył 2000 lat temu i umarł na krzyżu zwracając się do Boga w ostatnim tchnieniu: „Ojcze, w Twe ręce powierzam mego ducha”.

Pozwólmy sobie na wiarę małych dzieci, wiarę pełną ufności i zawierzenia, że Bóg i do nas kieruje słowa, w których kiedyś zwrócił się na górze Tabor do swego Syna: „Tyś jest mój Syn umiłowany, moja Córka umiłowana, w Tobie mam upodobanie”. Są to słowa mocy, które nie tyle mają nas uchronić przed krzyżem w naszym życiu, co przede wszystkim przed zwątpieniem w Bożą Miłość, gdy krzyż stanie na naszej drodze. Jezus przeszedł przed nami, dźwigając swój krzyż. Obiecuje, że przyjmując Miłość Ojca możemy uczynić to samo, że możemy zwyciężyć nasze własne wątpliwości, pokusy, słabości, wyśmianie ze strony innych, przeciwności losu, oskarżenia oraz zdobyć życie wieczne. Nie poprzez same nasze czyny i zaangażowania, ale poprzez wiarę, że jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga, że Bóg zawsze nam wybacza, że będąc Dobrym Ojcem zawsze w nas wierzy, zawsze nam ufa i zawsze ma dla nas dobre słowo. Pozwólmy, by On nas dziś przemienił swoją miłością.

 

Cytat

W krzyżu nie jest najważniejsze cierpienie, lecz wypełnienie Woli Bożej aż do końca.

o. Piotr Rostworowski OSB/EC

Artykuł na email

emailChcesz otrzymywać powiadomienie o każdym nowym artykule? Wystarczy, że założysz konto!

Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?

Gościmy

Odwiedza nas 211 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem