Profesor i przewoźnik (Bruno Ferrero)

Pewnego dnia jeden z najsławniejszych profesorów uniwersytetu, kandydat do nagrody Nobla, dotarł nad brzeg jeziora. Poprosił przewoźnika, by go wziął do swej łodzi na przejażdżkę po jeziorze. Dobry człowiek zgodził się. Gdy byli już daleko od brzegu, profesor zaczął go wypytywać. Znasz historię? Nie! A więc jedna czwarta twego życia stracona. Znasz astronomię? Nie. A więc dwie czwarte twego życia poszły na marne. Znasz filozofię? Nie. A więc trzy czwarte twego życia są stracone. Nagle niespodziewanie zaczęła szaleć okropna burza. Łódka na środku jeziora kołysała się jak mała łupinka orzecha. Przewoźnik przekrzykując ryk wiatru zapytał profesora: Umie pan pływać? Nie - odpowiedział profesor. A zatem całe pana życie jest stracone...

Jest wiele dróg, zazwyczaj bardzo pięknych i pociągających, które prowadzą do śmierci. Jedna jedyna droga jest drogą życia. To droga Boża. Nie trać nigdy z oczu tego, co jest rzeczywiście najważniejsze.


* * *

Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina niech będzie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech się staną prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

Bóg szanuje moją wolność, moje wybory. Nie jest w pewnym sensie wcale wszechmogący. Nie może samemu wyprostować moich ścieżek, wyrównać wyboistości na mojej drodze do Niego. To zadanie pozostawił mnie – moim decyzjom i wyborom. Ale może mi dawać znaki i rzeczywiście tak czyni, z których mogę wywnioskować, że coś ważnego mam do uczynienia w swoim życiu: że mogę i mam się otworzyć na miłość, bo bez niej wszystko inne traci smak.

Co dla mnie tu i teraz, dla mnie konkretnego mężczyzny, konkretnej kobiety, który, która tutaj jest na tej Eucharystii na 18 dni przed Bożym Narodzeniem znaczy ta Ewangelia, którą przed chwilą usłyszałem, usłyszałam?

Może tak jak ten stary profesor nauczyłem się wielu ważnych rzeczy w swoim życiu ale zapomniałem o swoich bliskich? A może nadal żywię uraz do kogoś kto mnie skrzywdził w życiu? A może jestem obojętny i daleki wobec najbliższych z którymi mieszkam? Nawet troszczę się o ich materialne potrzeby, pracuję, ale już dawno nie rozmawiałem z nimi szczerze: ze swoją żoną, mężem, dziećmi, ze swoim bratem, siostrą? Może jestem w domu fizycznie, ale emocjonalnie odszedłem, zdradziłem najbliższych, porzuciłem ich na rzecz mojej kariery, podejrzanej przyjaźni, przyjemności, towarzystwa, które odciąga mnie od dobra, na rzecz jakiejś rzeczy – komputera, samochodu, biznesu, alkoholu.

Czy masz odwagę, żeby dziś zadać sobie pytanie jaką drogą idziesz przez życie? Jaką drogę wybrałeś i nią idziesz? Czy tę krętą, pokręconą, niejasną, zagmatwaną, na której może już sam siebie oszukałeś i pogubiłeś się, ale brak Ci odwagi, żeby się do tego przyznać przed samym sobą? Jeśli tak, to nawróć się – bo dziś jest na to czas.

A może wybrałeś drogę prostą, jasną, opartą na przykazaniach i wartościach, choć czasem męczącą z powodu walki o wierność w pozostaniu na niej. Jeśli tak, to dziś podziękuj Panu, że możesz nią kroczyć i odczuwać radość w zmęczeniu i pokój sumienia pośród utrudzenia.

Po prostu zobacz jaką drogą idziesz i jaką drogą chcesz iść dalej.

Cytat

Miłość daje siłę, by postępować tak, jak należy. Nawet jeśli jest to bardzo trudne.

Richard Paul Evans, "Obiecaj mi"

Artykuł na email

emailChcesz otrzymywać powiadomienie o każdym nowym artykule? Wystarczy, że założysz konto!

Możesz w każdej chwili zrezygnować z subskrypcji pisząc na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Administratorem twoich danych jest o. Dariusz Michalski SJ. Więcej informacji dotyczących sposobu i zakresu przetwarzania twoich danych możesz uzyskać tutaj

Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?

Gościmy

Odwiedza nas 53 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem