II czytanie:

Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata. Bo ani obrzezanie nic nie znaczy, ani nieobrzezanie, tylko nowe stworzenie. Na wszystkich tych, którzy się tej zasady trzymać będą, i na Izraela Bożego /niech zstąpi/ pokój i miłosierdzie. Odtąd niech już nikt nie sprawia mi przykrości: przecież ja na ciele swoim noszę blizny, znamię przynależności do Jezusa. Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będzie z duchem waszym, bracia! Amen. (Ga 6,14-18)

Ewangelia:

Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu. Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie (Łk 10,1-12.17-20).

* * *

Zły duch zastawia nam wiele pułapek na drodze do Boga. Tak naprawdę to wszystkie one są wariacjami na temat tego, co wydarzyło się w Raju. Jest to  nieustanne przekonywanie nas, że Bóg o nas zapomniał, że nie jesteśmy dla Niego nic warci, że nie pamięta o nas, że nie wie czego nam potrzeba, że w jakiś sposób musimy sami zadbać o siebie. Jak mamy się zachować w tej sytuacji i gdzie szukać pomocy? Dzisiejsze czytania dają nam odpowiedź na to pytanie.

W drugim czytaniu św. Paweł przypomina: Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata. Bo ani obrzezanie nic nie znaczy, ani nieobrzezanie, tylko nowe stworzenie.

Zaprasza abyśmy czerpali moc z krzyża Chrystusa i w ten sposób odnowili się w myśleniu, które ma uczynić nas nowym stworzeniem. W jaki sposób?

Powszechne myślenie jest następujące: konsekwentne realizowanie wartości, dążenie do miłości, wierności, pokoju czy sprawiedliwości jest bardzo trudne a wręcz niemożliwe. Zazwyczaj ci, którzy próbują to czynić kończą źle. Tak właśnie stało się z Panem Jezusem, który umiera na krzyżu tylko dlatego, że do końca wiernie głosi, że Bóg jest naszym dobrym Ojcem, On sam naszym bratem, że Bóg troszczy się o nas, że jest dobrocią, pokojem serca, a On - Jezus jest drogą do Ojca.

Rzeczywiście, może nas przerażać tak konsekwentne dążenie do urzeczywistnienia wartości miłości, pokoju i braterstwa, które głosił Jezus. Ale zobaczmy czy nie bardziej przerażająca jest inna perspektywa: udawanie ludzi szczęśliwych a jednocześnie drżenie, czy ktoś o mnie nie pomyśli źle, nie spojrzy krzywo, nie oceni niewłaściwie, nie skrytykuje itd. Życie chrześcijanina to zaproszenie do wolności, do radości, do pokoju serca, zaproszenie do uwolnienia się spod władzy tego, co inni o nas myślą. Bo gdy temu podlegamy wtedy dajemy się sterować i manipulować. Tracimy możliwość wpływania na własne życie, podejmowania decyzji zgodnych z wyznawanym systemem wartości, decyzji płynących z serca, zgodnych z tym, co podoba się Bogu, bo będziemy zabiegali w strachu i drżeniu o to, aby przypodobać się ludziom a nie Bogu. Św. Paweł przypomina że mamy właśnie podobać się Bogu a nie ludziom: „Dlatego też staramy się Jemu podobać czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy” (2 Kor 5, 9). Podobanie się Bogu polega na skupieniu się na służeniu Jemu. Gdy chcemy podobać się ludziom wtedy zarzucamy nasze wartości, rezygnujemy z prawdziwej wolności, radości i pokoju serca płynących z wiary, że Bóg nas kocha jako swoje własne dzieci, że w Nim mamy oparcie i siłę. Wtedy stajemy się podatni na zmienne opinie naszego otoczenia, inni mogą wywierać na nas presję, wpływać na nas nawet do tego stopnia, że stracimy wolność i możemy stać się zależni od innych. Bóg nie chce takiej zależności. On chce i potrzebuje naszej wolności, bo tylko dzięki niej możemy kochać. Nie możemy kochać Boga, bliźnich i siebie bez wolności. Wolność jest warunkiem relacji miłości. Jeśli jej nie ma to możemy mówić jedynie o relacji przypodobania się, zasłużenia, przymilenia się. Ale nigdy w takich relacjach nasze serce nie będzie ani radosne, ani spokojne, a już na pewno nie będzie szczęśliwe.

To ciekawe, że z ust ludzi świętych czyli wolnych w decydowaniu o sobie w sposób budujący ich samych i bliźnich można usłyszeć radość i pokój. To świadectwo ludzi, którzy nie doszli do wielkich rzeczy, nie osiągnęli wielkich sukcesów, ale czują się blisko Boga. To ludzie, którzy całe swe życie poświęcili służbie prawdzie, miłości, pokojowi. Służbie Bogu i ludziom. W zapominają o sobie, o tym, że trzeba podobać się ludziom, znajdować u nich pochwały, poklask. Oni z tego zrezygnowali. Zapominają o sobie bo nieustannie pamiętają o Bogu. Święty to człowiek, którego nie interesuje akceptacja siebie. On się w pewnym sensie tym nie zajmuje, bo ważniejsze dla niego jest bycie dla drugich, służenie Bogu. Św. Ignacy Loyola nie zajmował się problemem akceptacji siebie. Nie miał na to czasu. Bo jego życie było wypełnione służbą Bogu i ludziom. Jedno z jego zawołań brzmi: kochać i służyć we wszystkim.

To przedziwne, że w obecnych czasach tak bardzo cierpimy na syndrom braku miłości siebie, akceptacji siebie czy też zgody na siebie. A może jest tak dlatego, że zapominamy, że będąc chrześcijanami jesteśmy na pierwszym miejscu posłanymi, tak jak 72 uczniów z dzisiejszej Ewangelii? Bóg zapraszając nas do życia, zaprasza nas nie w pustkę, ale do wspólnoty Kościoła. To tu w niej mamy odnaleźć swoje szczęście. To w niej mamy rolę do spełnienia. Także Ty masz szczególne miejsce i rolę do spełnienia we wspólnocie Kościoła, którą powołał do istnienia. Jeśli odrzucamy to podstawowe powołanie do miłości rozumianej na zasadzie służby, to nie dziwmy się, że mamy problemy z akceptacją siebie, z miłością do siebie. Bo może chcielibyśmy kochać siebie, ale już nie innych. Bo może chcielibyśmy mieć życie, ale poza Kościołem? Ale to nie jest możliwe!

Ten, kto kocha, ten stawia w centrum swego życia wartości, a więc to co niezmienne: życie na Bożą chwałę, miłość braterską, małżeńską czy też oblubieńczą na drodze życia zakonnego, kapłańskiego. Ten kto tak kocha odkoncentrowuje się od siebie. Przestaje go interesować co inni powiedzą o nim, jak na niego będą patrzeć, czy będzie się im podobał czy nie. Po prostu nie ma na to czasu, nie zajmuje się tym. Otwiera się przed nim horyzont wolności. Jego interesuje tylko jedno: służyć Chrystusowi i to Chrystusowi ukrzyżowanemu, bo On świadczy o tym, że Bóg, nasz Dobry Ojciec nas kocha i o nas pamięta.

Św. Paweł nie żałował, że się nawrócił. Cieszy się i dzieli się swoją radością z odnalezienia Chrystusa. Jemu wszystko poświęca, tylko dla Niego chce żyć. Prośmy w czasie tych rekolekcji, aby podobna przemiana dokonała się w naszych sercach, aby Jezus usunął lęk i napełnił nas miłością, usunął strach i tchnął w nas odwagę, zabrał opory i dał pragnienie stawiania tylko Jego w centrum naszego życia. Amen.

Cytat

W krzyżu nie jest najważniejsze cierpienie, lecz wypełnienie Woli Bożej aż do końca.

o. Piotr Rostworowski OSB/EC

Artykuł na email

emailChcesz otrzymywać powiadomienie o każdym nowym artykule? Wystarczy, że założysz konto!

Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?

Gościmy

Odwiedza nas 27 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem