Ewangelia na dziś

Ewangelia na dziś to:

Dostępne rozważania do dzisiejszej Ewangelii:

Dzięki uprzejmości czasopisma "Głos Ojca Pio" zamieszczam przedruk ciekawego artykułu Antoniego Skowrońskiego poświęconego zasadom budowania wspólnot. Autor opiera się na zasadach proponowanych przez Steven'a Covey'a w książce "Siedem nawyków skutecznego działania". Gorąco polecam!

* * *

Człowiek rozwija się w dwóch podstawowych wymiarach: wewnętrznym i wspólnotowym. Każdy otrzymał od Stwórcy tylko jakąś część talentów. Pełnemu ich rozwojowi sprzyja życie człowieka we wspólnocie. Tam także dokonuje się proces odwrotny: jednostka ubogaca się talentami innych osób.

Niezależność
Pierwszym, podstawowym celem rozwoju człowieka jest osiągnięcie przez niego niezależności, rozumianej jako zdolność do samodzielnego podtrzymywania swego życia i wypracowania własnego światopoglądu – filozofii życia. Człowiek do samodzielności dojrzewa: u zarania życia, jako niemowlę, w stu procentach jest zależny od swych rodziców i nie potrafi przeżyć jednego dnia o własnych siłach. Z czasem dojrzewa, aby w końcu osiągnąć niezależność – jej zdobycie powinno być nadrzędnym celem procesu wychowawczego. Aby ją osiągnąć, trzeba kierować się trzema zasadami:

  • przyjęciem odpowiedzialności za własne życie, czyli uświadomieniem sobie, że od nas zależy jakość naszego życia, że dysponujemy wolną wolą w wyborze działań i jesteśmy zdolni do realizacji własnych celów;
  • posiadaniem własnej definicji sukcesu, czyli jasno sprecyzowanych celów, do których zmierzamy;
  • wypracowaniem nawyku wykonywania rzeczy we właściwej kolejności, to znaczy koncentrowania wysiłków na najważniejszych dziedzinach życia.

Postępowanie według tych zasad pozwala człowiekowi zapanować nad sobą i nad swoim życiem. Taka postawa owocuje poczuciem własnej wartości i zdrowej pewności siebie.

Współzależność
Choć uzyskanie przez jednostkę niezależności jest niewątpliwym osiągnięciem, nie stanowi jednak najwyższej dostępnej formy jej funkcjonowania. To warunek konieczny, uzdalniający do współpracy z innymi: tylko człowiek samodzielny może wnieść własny wkład do jakiejkolwiek wspólnoty (od małżeńskiej poczynając) i nie oczekiwać rozwiązania własnych problemów przez osoby z zewnątrz. Ponadto tylko osobnik samodzielny i świadomy własnej wartości uzyska we wspólnocie szacunek i pełnoprawne miejsce.

Człowiek uzyskuje pełnię rozwoju, żyjąc we wspólnocie; tylko w niej jego talenty mogą się rozwinąć. Ale wspólnota może też obnażyć słabości jednostki. Oczywisty jest fakt, że ludzie, którzy przed wspólnotą czują obawy, uciekają tak naprawdę przed sobą; że strach przed zaangażowaniem się w bliższe relacje to lęk przed poznaniem siebie. Informacja zwrotna o danej osobie bywa na tyle różna od jej obrazu siebie, że misterna budowla dotychczasowego życia może runąć, a to bolesne doświadczenie. Wejście we wspólnotę wymaga odwagi, gotowości do konfrontacji obrazu siebie z tym, jak nas widzą inni; jest aktem wyboru (w przeciwieństwie do niezależności, będącej osiągnięciem).

Dobrowolna rezygnacja z części niezależności na rzecz wejścia we współzależność (wspólnotę) otwiera nowe możliwości rozwoju człowieka dzięki ubogaceniu talentami innych osób (szczególnie tymi, których nie posiada dana jednostka).

Jednak nie wszystkie grupy sprzyjają rozwojowi jednostek. Aby wspólnoty mogły do niego prowadzić, powinny spełniać trzy poniżej przestawione warunki.

Wygrana – wygrana
To nie jest puste hasło ani żadna socjotechnika. „Wygrana – wygrana” oznacza kompletną filozofię życia i stosunków międzyludzkich. Zasada ta mówi, że dane rozwiązanie, umowa, związek (również małżeński) czy porozumienie jest korzystne dla wszystkich tworzących je podmiotów (jednostek). Innymi słowy, danej wspólnoty nie postrzegamy jako areny współzawodnictwa, lecz jako teren współpracy. Podstawą takiego sposobu myślenia jest wiara w istnienie trzeciego rozwiązania, lepszego od wstępnie proponowanych przez każdą ze stron.

Nie da się jednak oprzeć żadnego związku na zasadzie „wygrana – wygrana”, jeśli tworzący go partnerzy nie są w stanie przekroczyć nastawienia „wygrana – przegrana”, zakładającego, że „ja muszę wygrać” (skorzystać więcej), a partner „musi przegrać” (coś stracić), albo „przegrana – wygrana”, z góry zakładającego, że „stoję na przegranej pozycji” i będę ofiarą w danym układzie. Zasada ta nie oznacza kompromisu. Jedyną alternatywą dla niej, gdy nie można uzyskać rozwiązania dobrego dla wszystkich stron, jest opcja „nie robimy interesów”.

„Wygrana – wygrana” sprawdza się równie dobrze w stosunkach międzynarodowych, we współpracy podmiotów gospodarczych, jak i wśród wspólników w firmach czy rodzinach. Jeśli np. nie udaje się uzgodnić wspólnego programu w telewizji, to rezygnujemy z oglądania w ogóle i zajmujemy się czymś innym – wtedy nie ma wygranych ani przegranych. Takie myślenie dotyczy także życia wewnętrznego, pozwala na przezwyciężenie postawy „to” albo „tamto”. Okazuje się bowiem, że nie muszę być miły albo twardy, mogę być jednocześnie miły i twardy. Nie muszę wybierać między despotyzmem a ustępliwością, mogę być wrażliwy i uważać, by nie ranić innych, ale jednocześnie zachować pewność siebie i umiejętność obrony swych racji.

Postępowanie według tej zasady wymaga przyjęcia jeszcze jednego założenia: wystarczalności wszelkich dóbr dla wszystkich (tym samym odrzucona zostaje wizja życia jako tortu, o kęs którego – oczywiście jak największy – trzeba walczyć). Przyjęcie „mentalności dostatku” nie tylko uzdalnia do życia w myśl reguły „wygrana – wygrana”, ale pozwala także cieszyć się sukcesami innych oraz uwalnia od zazdrości i unieszczęśliwiającej tendencji porównywania się z innymi. Myśląca w ten sposób kobieta bez trudu przyłączy się do wyrazów uznania dla urody innej i nie odczuje w sercu niepokoju ani straty; jej poczucie własnej wartości nie ucierpi w najmniejszym stopniu.

Zrozumieć innych
Pomyślność wspólnoty uwarunkowana jest autentyczną gotowością jednostki do zrozumienia racji innych osób. Aby dostrzeganie różnic w pojmowaniu tych samych spraw nie jawiło się jako zagrożenie czy niesubordynacja, lecz bogactwo, należy pozbyć się nawyku osądzania innych, przyklejania im etykiet, oceniania według naszego indywidualnego systemu wartości i uznawania go za obowiązujący wszystkich. Dobrze jest odrzucić przekonanie, że wiemy lepiej, czego inni potrzebują do szczęścia, i związany z nim nawyk udzielania „zbawiennych” rad, kiedy nikt nas o nie nie prosi.

Należy przyjąć założenie, że nie widzimy świata takiego, jaki jest faktycznie, lecz przez pryzmat własnych wyobrażeń, przeświadczeń i poglądów; czyli tak, jak nauczono nas go postrzegać. Starając się zrozumieć spojrzenie innych, przekraczamy ograniczenia własnego postrzegania i poszerzamy nasze pole widzenia. „Widzisz to inaczej… Pomóż mi zobaczyć to, co widzisz” – to bardzo trudna, ale jednocześnie niezwykle ubogacająca postawa. Ponieważ poczucie zrozumienia to największa psychiczna potrzeba człowieka (większa nawet od potrzeby bezpieczeństwa), jej brak jest szczególnie bolesny w rodzinach, a zwłaszcza w postawie rodziców wobec dzieci. Próbę wyjścia poza własne pole widzenia można nazwać psychicznym powietrzem, które tworzy atmosferę dla właściwego rozwoju człowieka.

W wyniku lekceważenia tej zasady szwankują małżeństwa, narasta konflikt pokoleń, rozpadają się spółki, w konfliktach żyją pracodawcy z pracownikami, a państwa toczą wojny.

Synergia
Jest skutkiem i zwieńczeniem dwóch poprzednich zasad. Zakłada docenianie różnic i budowanie na ich sile, przy jednoczesnym kompensowaniu słabości. To dowód na możliwość bycia przez wspólnotę czymś więcej niż sumą poszczególnych części. W wyniku jej działania dezaktualizuje się równanie: 1 + 1 = 2. Synergia mówi, że 1 + 1 to co najmniej 3, ale równie dobrze 5 albo 8. Potwierdzeniem prawdziwości tego założenia jest choćby związek mężczyzny z kobietą, którzy wspólnie powołują do życia dziecko. Synergia to najwyższa możliwa forma współdziałania ludzi.

Stosowanie wyżej opisanych zasad daje w relacjach międzyludzkich rezultaty nie do przecenienia. Jednak nie da się ich przyjąć i zastosować bez poszerzenia granic własnego umysłu.

Antoni Skowroński
Przedruk za zgodą Redakcji z: „Głos Ojca Pio” (nr 27/2004)

Opracowano na podstawie "7 nawyków skutecznego działania" Stephena R. Covey'a.

 

Czytania na dziś

Cytat

Jestem egzemplarz człowieka,
A to znaczy - diabli, czyśćcowy i boski.

Jacek Kaczmarski, Rozmowa

Artykuł na email

emailChcesz otrzymywać powiadomienie o każdym nowym artykule? Wystarczy, że założysz konto!

Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?

Gościmy

Odwiedza nas 631 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem