Bóg na początku stworzył człowieka
i zostawił go własnej mocy rozstrzygania.

Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania: a dochować wierności jest Jego upodobaniem.


Położył przed tobą ogień i wodę,
co zechcesz, po to wyciągniesz rękę.

Przed ludźmi życie i śmierć,
co ci się podoba, to będzie ci dane.
Mdr 15, 14-17

 

 

Jakże trudno jest mi wybierać! Codziennie staje przede mną tyle wyborów: tych pozornie małych, których konsekwencje często okazują się ogromne i tych wielkich, ważnych, na które od razu zwracam uwagę, które często zaprzątają moją głowę. Gdy przypatruję się bliżej swemu życiu, dostrzegam, że wcale nie jestem osobą, która szybko i sprawnie dokonuje rozeznania, a potem decyduje się na wybór. Owszem, są takie obszary życia, w których decyzje zapadają szybko. Ale są też takie, gdzie decyzja jest przeze mnie odwlekana. Dlaczego tak się dzieje?

Zupełnie niedawno dotarło do mnie, że z każdym wyborem związana jest rezygnacja. Wybierać znaczy opowiadać się po stronie czegoś jednocześnie rezygnując z czegoś innego. Nie można mieć dwóch rzeczy, które są przedmiotem wyboru. Jeśli wybieram taki styl życia, takie wartości, to jednocześnie rezygnuję z innych dróg, z innych wartości. A ja... chciałbym mieć i to i to. I jedno i drugie. Niemożliwe! Co więc robię? Szukam najprostszego rozwiązania: nie wybieram! Dlaczego? Chyba dlatego, żeby nie poczuć w sobie rozczarowania, że coś straciłem wybierając. Kiedy nie wybieram, trwam w złudzeniu, że mogę mieć i jedno i drugie. Kiedy nie wybieram jestem jak... dzieciak. Nie jak dziecko, ale jak rozpieszczony i rozpuszczony dzieciak. Kiedy nie wybieram, nie przeżywam rozczarowania porzuceniem czegoś, co przecież też wydawało mi się atrakcyjne. I okazuje się, że czasem mogą mijać lata, a ja jestem dokładnie w tym samym punkcie, w tym samym miejscu mego życia, co kiedyś. Z tymi samymi rozterkami i niepewnościami, które nawarstwiają się, bo z każdą chwilą jest mi coraz trudniej wybierać. Niewybieranie jest jak mechanizm obronny. Owszem mam do niego prawo od czasu do czasu, ale nie można tak przez całe życie!

Wybierać znaczy rezygnować! Tak, dopiero teraz widzę to jasno. I tak całe życie jest drogą rezygnowania z wielu rzeczy, których nie zabiorę ze sobą. Ta droga jest potrzebna. Te wybory są potrzebne, bo mają mnie oczyszczać. Moje serce ma się stać czyste. Moje ręce mają stać się wolne i w pewnym sensie puste. Mój duch ma się stać lekkim, nie przywiązanym, wolnym. A to wszystko dzięki wyborom, które stają przede mną każdego dnia. Nie ma innej drogi.

Panie, naucz mnie wybierać mądrze. Panie, daj mi odwagę podejmowania wyborów, które będą mnie kosztować, za którymi kryje się cierpienie. Daj mi nie święty spokój, ale pokój serca. Daj mi odczuć, że jesteś ze mną, że chcesz mi pomagać w dobrych wyborach. Niech Twoja obecność uśmierzy ból płynący ze świadomości, że zawsze czegoś będzie mi brakować. Niech tylko nie zabraknie mi najważniejszego: Twojej obecności przy mnie, Twojego wsparcia, Twojej wiary we mnie.

Cytat

Wielu spośród tych, którzy sądzą, że są wewnątrz Kościoła, znajduje się na zewnątrz - ale też na odwrót.

św. Augustyn

Artykuł na email

emailChcesz otrzymywać powiadomienie o każdym nowym artykule? Wystarczy, że założysz konto!

Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?

Gościmy

Odwiedza nas 122 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem