Ewangelia na dziś

Ewangelia na dziś to:

Dostępne rozważania do dzisiejszej Ewangelii:

Jezus tak wołał: Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. A jeżeli ktoś posłyszy słowa moje, ale ich nie zachowa, to Ja go nie sądzę. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale aby świat zbawić. Kto gardzi Mną i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które powiedziałem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym. Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ten, który Mnie posłał, Ojciec, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić. A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział (J 12,44-50).

* * *

 

Spróbujmy odczytać słowa, które Jezus kieruje do nas na początku tych rekolekcji. Kto pozostaje w ciemności? Jezus mówi o świetle, którym sam jest, o świetle, które przynosi. Sama wiara w Boga nie wystarcza. Jest bardzo ważne to, w jakiego Boga wierzymy. Dzisiejsze słowa o świetle są wypowiedziane w kontekście jedności Jezusa z Ojcem: kto widzi Jezusa, ten widzi Ojca. Kto wierzy w Jezusa, ten wierzy w Ojca. Trwać w ciemnościach może więc nawet ten, kto wierzy w boga, ale nie w Boga Ojca. Namiastką wiary jest wiara w magiczną i nieprzewidywalną siłę, w jakąś energię, ale nie w osobowego Ojca. Pokusą jest wiara w absolut, który nie ma nic wspólnego  z Dobrym Ojcem, Tatą, który się troszczy o mnie, który dobrze o mnie myśli, który mnie podnosi, gdy się przewrócę. A przecież to właśnie jest istotą przesłania Jezusa: głoszenie, że Bóg jest Ojcem, który jest pełen współczucia wobec mnie, który ze mną przeżywa moje wzloty i moje upadki, chwile szczęścia i nieszczęścia, jest ze mną i doświadcza radości ale też i smutku. Razem ze mną czuje i przeżywa to, co ja przeżywam!

Pozostawać w ciemnościach nie muszą wcale wyłącznie osoby niewierzące. Pozostawać w ciemnościach możemy my wszyscy, którzy wierzymy w jakąś nadprzyrodzoną siłę, a przestajemy wierzyć w Boga, który pragnie naszego szczęścia, który chce nas obdarzyć życiem, dobrem – tą najwyższą formą dobra – dobrem wiecznym. Czasem wolimy swój własny obraz boga, którego można zadowolić drobiazgowym przestrzeganiem przykazań bożych i kościelnych, byciem w porządku, mechanicznym wyznawaniem grzechów i przewin.

Św. Augustyn powiedział: „Kochaj i rób co chcesz!”. Jak to?! A przykazania? Kochać może tylko ktoś, kto jest uważny. Ilekroć przestajemy być uważni, tylekroć przestajemy kochać, stajemy się wygodni. Wolimy spowiadać się z przekroczeń niż z tego, co nas naprawdę zabolało, co nas zawstydziło, co odsłoniło naszą małość i brak uważności. Wygodniej jest mieć za punkt odniesienia zasady, przepisy, przykazania niż starać się żyć uważnie czyli w miłości.

Dzisiejsza Ewangelia zaprasza mnie i zaprasza Ciebie do uważności. Tę szkołę uważności można zacząć od postawienia sobie pytań: „W jakiego Boga wierzysz, jaki obraz Boga w sobie nosisz? Czy chciałbyś, żeby druga osoba, ktoś Ci bliski też wierzyła w takiego Boga? Co byś w sobie poczuł, gdybyś mógł się podzielić tym obrazem Boga z drugą osobą – wstydziłbyś się tego boga, czy raczej czułbyś się dumny?”.

Jezus czuł się dumny ze swego Ojca. Ojciec czuł się dumny ze swego Syna. Jezus z radością, optymizmem i nadzieją głosił ludziom, że jesteśmy dziećmi Boga-Ojca, dobrego Ojca, dobrego Taty, bo tak należy przetłumaczyć słowo Abba używane w Ewangeliach. Jego życiowym marzeniem było ogłosić światu, że Bóg jest dobrym i kochającym Bogiem, Bogiem-Ojcem wszystkich ludzi!

Jezus głosi Boga, który nie tyle potępia, co przede wszystkim zbawia. A jaki jest Twój Bóg? Ku czemu bardziej się skłania: ku potępianiu czy ku ocalaniu? Jak Go sobie wyobrażasz? Czy relacja z Nim daje Ci radość i pokój serca?

Relacja Jezusa z Ojcem była dla Niego źródłem siły, męstwa i odwagi. To dzięki niej mógł do końca wypełnić swoją misję – do końca, nawet z krzyża, głosić, że Bóg jest dobrym Ojcem: „Ojcze w Twoje ręce powierzam mego ducha”. Tak się modlił Jezus na krzyżu!

Rekolekcje, które dziś się rozpoczynają są wspaniałą okazją do odkrycia nowego, prawdziwego obrazu Boga w sobie. Jak to może się dokonać? Poprzez spotkanie z Jezusem, przez zasłuchanie się w Jego słowa. Jezus jest ikoną Ojca, jest obrazem Ojca. Niech dokona się w nas to, co najważniejsze w rekolekcjach: spotkanie z Jezusem, z żywym słowem Ojca. Spotykając Jezusa spotkamy samego Ojca. Może się spełnić nasze największe marzenie: poznanie prawdziwego i jedynego Ojca, którego każdy i każda z nas ma, niezależnie od naszych ziemskich ojców. Owocem tego spotkania stanie się pokój serca, ukojenie, uzdrowienie z lęku, odzyskanie wiary w siebie, spojrzenie na siebie i innych z miłością, z pokorą, w prawdzie. Takie potraktowanie siebie, w którym nie będziemy musieli już ani siebie usprawiedliwiać ani siebie dowartościowywać, bo wystarczy nam to, co Bóg mówi o Jezusie, a przez Jezusa o każdym i każdej z nas: Tyś jest mój syn, moja córka umiłowana, w Tobie mam upodobanie. Amen.

Czytania na dziś

Cytat

Ci, którzy całują się i śpiewają więcej wiedzą od uczonych.

Novalis

Artykuł na email

emailChcesz otrzymywać powiadomienie o każdym nowym artykule? Wystarczy, że założysz konto!

Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?

Gościmy

Odwiedza nas 263 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem